18 grudnia 2005, 16:03:17 Wpis zaległy z piątku :)
Wpis miał zostac umieszczony w piątek, jednak z przyczyn niezależnych (przerwa w dostawie prądu i brak dostępu do sieci który nastąpił po niej).
Więc koniec tygdnia w pracy był raczej dość zajmujący :) na nudę nie było czasu. W piatek udało sie wszystko zamknąć na piatek już o 17:30. No lepsze drobne nadgodziny niż siedzenie w sobotę. No i teraz dochodzimy do sedna wpisu :). Niestety pociąg na który chciałem zdążyć okazał się nieosiągalny. Pierwszym powodem było wyjście o 3 minuty za późno, drugim "drobna" burza śnieżna. Nie są dziłem że coś takiego może człowieka spotkać w centrum miasta. Po wejściu do empiku, celem przeczekania do następnego pocągu wyglądałem jak bałwanek :)(cały oblepiony śniegiem). No ale potem się troche uspokoiło i mogłem już w luksusowych warunkach dojść na dworzec. Wsiadam do pociągu i czekam na odjazd, no i oczywiście się okazało że jeden gościu jechał bez biletu i musimy poczekac na policję. Policja przydreptała po jakiś 20 minutach. Gapowicz był chyba żądny wrażeń bo na oczach policjantów uderzył konduktora, za co smerfy nałożyły mu bransoletki. No i pociąg w końcu odjechał. Pełne 3 minuty przed następnym wg rozkładu jazdy :D. I to wszystko w piątek :D. Weekend już był na szczęście bez aż takich niespodzianek. Zobaczymy co będzie w następnym tygodniu :D.
Więc koniec tygdnia w pracy był raczej dość zajmujący :) na nudę nie było czasu. W piatek udało sie wszystko zamknąć na piatek już o 17:30. No lepsze drobne nadgodziny niż siedzenie w sobotę. No i teraz dochodzimy do sedna wpisu :). Niestety pociąg na który chciałem zdążyć okazał się nieosiągalny. Pierwszym powodem było wyjście o 3 minuty za późno, drugim "drobna" burza śnieżna. Nie są dziłem że coś takiego może człowieka spotkać w centrum miasta. Po wejściu do empiku, celem przeczekania do następnego pocągu wyglądałem jak bałwanek :)(cały oblepiony śniegiem). No ale potem się troche uspokoiło i mogłem już w luksusowych warunkach dojść na dworzec. Wsiadam do pociągu i czekam na odjazd, no i oczywiście się okazało że jeden gościu jechał bez biletu i musimy poczekac na policję. Policja przydreptała po jakiś 20 minutach. Gapowicz był chyba żądny wrażeń bo na oczach policjantów uderzył konduktora, za co smerfy nałożyły mu bransoletki. No i pociąg w końcu odjechał. Pełne 3 minuty przed następnym wg rozkładu jazdy :D. I to wszystko w piątek :D. Weekend już był na szczęście bez aż takich niespodzianek. Zobaczymy co będzie w następnym tygodniu :D.
jednym slowem: urozmaicony poczatek weekendu :d